Powitanie

Kiedy wchodzi艂em do recepcji hotelu moim najwi臋kszym zmartwieniem nie by艂 wstyd. Dziewczyna z recepcji widzia艂a ju偶 ostrzejsze historie. Jednak bardzo nie chcia艂em, 偶eby zwraca艂a uwag臋 na pot臋偶ny wzw贸d, spi臋trzaj膮cy mi spodnie. Poda艂em fa艂szywe nazwisko, kt贸re wymy艣li艂a艣, i dosta艂em klucz do pokoju. Mia艂em ze sob膮 tylko torb臋, zdecydowanie za ma艂膮 偶eby pomie艣ci膰 rzeczy potrzebne aby sp臋dzi膰 w hotelu ca艂膮 noc, jednak wystarczaj膮co du偶o na kilka godzin zabawy. To by艂a ta moja niespodzianka dla ciebie.
Gnany pop臋dem i ch臋ci膮 ciebie przeskakiwa艂em po dwa, trzy stopnie, biegn膮膰 po schodach. Stopnie z lastryko odbija艂y echo. Nas艂uchiwa艂a艣 przy drzwiach, pozna艂a艣 m贸j pr臋dki krok. Serce zabi艂o ci gwa艂towniej, a strach ust膮pi艂 podnieceniu.
Podszed艂em cicho do drzwi. Sprawdzi艂em jeszcze raz numer pokoju - c贸偶 - pomy艂ka mog艂a by by膰 k艂opotliwa. Rozpi膮艂em rozporek i wyci膮gn膮艂em nabrzmia艂ego, stercz膮cego kutasa. Nawet je艣li kto艣 szed艂by teraz korytarzem nie mia艂o by to dla mnie znaczenia. Podniecenie usuwa wstyd i zdrowy rozs膮dek...
Otworzy艂em drzwi. Kolejny raz mnie nie zawiod艂a艣. Kl臋cza艂a艣 nago, tu偶 przy wej艣ciu. G艂臋bokie spojrzenie sobie w oczy starczy艂o nam za: dzie艅 dobry, t臋skni艂em. Zamkn膮艂em drzwi, otwieraj膮c nasz nowy rozdzia艂.
Bez s艂owa podszed艂em do ciebie. Nie umiem tak bez przywitania, przepraszam. Przesun膮艂em palcami po twojej twarzy, odgarniaj膮c kosmyk w艂os贸w za ucho. Zrobi艂o ci si臋 mi艂o, ma艂y gest czu艂o艣ci zamkn膮艂 twoje oczy... odda艂a艣 si臋 mu 偶eby za chwil臋 poczu膰 zdecydowany ucisk d艂oni na karku napychaj膮cej twoje usta na stercz膮cego fiuta. Otworzy艂a艣 je szeroko, poczu艂em ich wilgo膰 i ciep艂o. nie musia艂em ci pomaga膰. Doskonale wiedzia艂a艣 co robi膰 z g艂wk膮. Usta wykonywa艂y wok贸艂 偶o艂臋dzi wdzi臋czny taniec, a twoje delikatne drobne d艂onie gra艂y na reszcie. mmm- uwielbiam to, uwielbiam lata praktyki grania na flecie... skomentowa艂em. Poczu艂a艣 si臋 zach臋cona, chcia艂a艣 si臋 wykaza膰 z najlepszej strony, chcia艂a艣 spu艣ci膰 nabrzmia艂e j膮dra, 偶eby potem m贸c rozkoszowa膰 si臋 d艂ugim seksem..
Ale plan by艂 inny. Zatrzyma艂em twoj膮 g艂ow臋, i wycofa艂em fiuta. - 艣ci膮gaj spodnie - warkn膮艂em. Posz艂usznie wykona艂a艣 polecenie. kl臋kn膮艂em przed tob膮 i odwr贸ci艂em do siebie ty艂em. Lekkie popchni臋cie w plecy sparwi艂o 偶e opar艂a艣 si臋 r臋kami o dywan. Spodziewa艂a艣 si臋 jakiego艣 wst臋pu, przygrywki. Ze z艂udze艅 wyrwa艂 ci臋 b贸l kutasa wpychaj膮cego si臋 brutalnie w twoj膮 nabrzmia艂膮 z podniecenia i ociekaj膮c膮 sokami cipk臋. St臋kn臋艂a艣 z b贸lu, chcia艂a艣 wi臋cej. Z艂apa艂em ci臋 za biodra i nadzia艂em na siebie... by艂em podniecony i chcia艂em doj艣膰 w tobie jak najszybciej, spu艣ci膰 si臋 w tobie obficie, i zaci膮gn膮膰 ci臋 pod prysznic. R偶n膮艂em ci臋 w tym przedsionku, a twarda wyk艂adzina pod艂ogowa wbija艂a si臋 nam w kolana rozpraszaj膮c zmys艂y. Wyszed艂em z ciebie, podnios艂em i postawi艂em pod 艣cian膮 twarz膮 do mnie. Twoje zamglone podnieceniem oczy ledwo mnie widzia艂y. Pochyli艂em si臋 i poca艂owa艂em ci臋 nami臋tnie. Nie chcia艂a艣 si臋 ca艂owa膰. Chcia艂a艣 si臋 r偶n膮膰.
odwr贸ci艂em ci臋 plecami do mnie i opar艂em o 艣cian臋. Jedn膮 r臋k膮 unios艂em twoj膮 nog臋. Us艂ysza艂em jak twoja cipka otwiera si臋 zapraszaj膮co. Wbi艂em si臋 w ni膮. W tej pozycji jeste艣 na prawd臋 ciasna.Rr偶n膮艂em ci臋, a ty pomaga艂a艣 mi, rytmicznie wypychaj膮c po艣ladki.
Nie dosz艂a艣. Ja sko艅czy艂em pierwszy. Poczu艂a艣 jak fala gor膮cego nasienia uderza w twoim wn臋trzu i zaczyna 艣cieka膰 po udach... wyszed艂em z ciebie.
Odwr贸ci艂a艣 si臋 i popatrzy艂a艣 z u艣miechem - no, tak to ja mog臋 si臋 z tob膮 zawsze wita膰 - powiedzia艂a艣. zarzuci艂a艣 mi r臋ce na szyj臋 i poca艂owa艂a艣 d艂ugo.
Published by dickens_82
6 years ago
Loading...