Hit the fuckin' road, Bitch! <part eight&g

- Jedziemy do hotelu, czas troch臋 odpocz膮膰 - powiedzia艂 Pan i powoli zacz臋li si臋 zbiera膰.
Suka nie mog艂a jeszcze doj艣膰 do siebie po tym, co przed chwil膮 mia艂o miejsce.
Nogi mia艂a jak z waty, ca艂e dr偶膮ce. Nie wiedzia艂a ju偶 czy to z zimna czy z ekscytacji pomieszanej z l臋kiem.
By艂o... przera偶aj膮co. By艂o... cudownie! Po raz kolejny dosta艂a dow贸d 偶e mo偶e Mu ufa膰. 呕e z Nim jest bezpieczna, 偶e nikt ani nic nie jest w stanie jej zagrozi膰. Liche艅skie uczucie...
Bo nie chodzi tylko i wy艂膮cznie o przekraczanie kolejnych barier. Chodzi o budowanie zaufania na podstawie kt贸rego mo偶na te granice przekracza膰.
Zdoby膰 jej zaufanie nie by艂o 艂atwo. Ka偶dy nowo poznany cz艂owiek zwykle by艂 na cenzurowanym. Kiedy zaczyna艂 si臋 zbli偶a膰 - ucieka艂a. Z Nim by艂o inaczej od samego pocz膮tku. Dziwna 艣wiadomo艣膰 i pewno艣膰 偶e b臋dzie w ko艅cu Jego. 呕e to jest w艂a艣nie cz艂owiek kompatybilny.
Powoli oswaja艂 dzikusa drzemi膮cego g艂臋boko w suczym umy艣le, dzikusa, kt贸ry by艂 cz臋艣ci膮 niej samej.
Narzuci艂a sukienk臋 na mokre jeszcze cia艂o, pozwalaj膮c by cienki materia艂 szczelnie przywar艂 do wilgotnej, s艂onej sk贸ry. Ciemne obw贸dki stoj膮cych na baczno艣膰 sutk贸w kusz膮co prze艣witywa艂y przez biel bawe艂ny.
Po kr贸tkiej drodze dotarli do hotelu po艂o偶onego nieopodal pla偶y, kt贸ra ju偶 na zawsze w jej wspomnieniach pozostanie wyj膮tkowa.
Pok贸j by艂 ogromny. Wystr贸j absolutnie jej nie zdziwi艂. Zna艂a zami艂owanie Pana do ogromnych kabin prysznicowych i taka te偶 w艂a艣nie ukaza艂a si臋 jej oczom. Obok, podobnie jak w poprzednim miejscu, wielka, wpuszczona w pod艂og臋 wanna.
Cudownie b臋dzie zanurzy膰 si臋 w pachn膮cej pianie i zrelaksowa膰.
Pan podszed艂 do barku i wyj膮艂 butelk臋 prosecco i dwa kieliszki.
- Nadu! - rzuci艂 kr贸tko.
Suka pos艂usznie opad艂a na kolana, czekaj膮c.
Pan podszed艂 do niej powoli, stan膮艂 naprzeciw. Patrzy艂 na jej twarz, podziwiaj膮c i rozkoszuj膮c si臋 jej urod膮.
- Grzeczna... - powiedzia艂, dotykaj膮c jej g艂owy.
W ka偶d膮 z otwartych d艂oni w艂o偶y艂 kieliszek i zacz膮艂 nalewa膰 musuj膮c膮 rozkosz.
- Uwa偶aj 偶eby nie uroni膰 ani kropelki, Suniu. W przeciwnym wypadku b臋d臋 bardzo niezadowolony a wiesz jak mo偶e si臋 to dla Ciebie sko艅czy膰.
- Wiem, Panie...
Czu艂a zwi臋kszaj膮cy si臋 ci臋偶ar ka偶dego z kieliszk贸w, kiedy Pan wype艂nia艂 je prawie po same brzegi.
Oddycha艂a g艂臋boko, ca艂膮 uwag臋 koncentruj膮c na tym aby niczego nie rozla膰.
On w tym czasie zacz膮艂 nape艂nia膰 wod膮 wann臋.
W pokoju zrobi艂o si臋 ciep艂o, da艂o si臋 wyczu膰 delikatny zapach olejku z drzewa sanda艂owego.
Kiedy ju偶 my艣la艂a 偶e za chwile d艂onie odm贸wi膮 jej pos艂usze艅stwa i jednak rozleje prosecco na mi臋kki dywan, us艂ysza艂a g艂os Pana
- Bardzo dobrze, Suniu.
Podszed艂, wyj膮艂 kieliszki z jej d艂oni.
- Mo偶esz podnie艣膰 wzrok, Suniu.
Spojrza艂a na Jego twarz, u艣miechaj膮c si臋.
- Wsta艅, chc臋 wzi膮膰 k膮piel i chc臋 by艣 mi towarzyszy艂a.
Wsta艂a i natychmiast w jej g艂owie pojawi艂 si臋 plan. Bardzo chcia艂a sprawia膰 Mu przyjemno艣膰 ka偶dym gestem, zachowaniem, s艂owem. Pami臋ta艂a o pewnej fantazji, o kt贸rej kiedy艣 jej opowiada艂. Bardzo chcia艂a j膮 zrealizowa膰, ale ba艂a si臋 poprosi膰 o zgod臋. Zebra艂a si臋 na odwag臋 i na jednym wydechu spyta艂a:
- Czy mog艂abym ogoli膰 ci g艂ow臋, Panie? Prosz臋. Bardzo chcia艂abym to zrobi膰... - czu艂a jak czerie艅 wype艂za na jej policzki, by艂a pewna 偶e us艂yszy Jego szyderczy 艣miech.
- Pami臋ta艂a艣...?
- Tak, Panie... Pami臋ta艂am.
W Jego oczach zobaczy艂a zaskoczenie. I co艣 jeszcze, nie wiedzia艂a co, ale bardzo liczy艂a na to 偶e jest to zadowolenie, 偶e Pan docenia i cieszy si臋 z jej oddania.
- Zatem masz moje pozwolenie, Suniu.
- Dzi臋kuj臋, Panie... Dzi臋kuj臋.
Weszli do wanny. Suka usiad艂a na kraw臋dzi. Delikatnie wmasowa艂a w sk贸r臋 g艂owy swojego W艂a艣ciciela pachn膮c膮 piank臋.
R臋ce dr偶a艂y jej ze zdenerwowania, jednak starannie i powoli zacz臋艂a.
Z ust Pana wydoby艂 si臋 g艂o艣ny wydech. Przymkn膮艂 oczy, rozlu藕ni艂 mi臋艣nie. Czu艂a 偶e sprawia mu przyjemno艣膰. Czu艂a 偶e jest zadowolony.
- Podaj mi kieliszek, Su艅ko - us艂ysza艂a
Natychmiast chwyci艂a stoj膮cy przy wannie kieliszek i poda艂a Panu.
Ten, popijaj膮c zimne prosecco odda艂 si臋 przyjemno艣ci, kiedy kobieta kt贸ra odda艂a mu swoje cia艂o i umys艂 delikatnie muska艂a sk贸r臋 Jego g艂owy zimnym ostrzem.
By艂o mu dobrze. B艂ogo. Liche艅sko.
Suka nala艂a na swoje ma艂e d艂onie olejek do masa偶u, chc膮c jak najlepiej zako艅czy膰 to niecodzienne zdarzenie.
Powoli zacz臋艂a masowa膰, zaczynaj膮c od skroni, zataczaj膮c palcami ma艂e k贸艂ka. Pomruk zadowolenia. Podoba mu si臋... Sko艅czy艂a na karku, kt贸ry po podr贸偶y by艂 jeszcze spi臋ty. Pan, z zadowoleniem mru偶膮c oczy powiedzia艂 nagle:
- Mam dla Ciebie prezent, Suniu.
- Jak to? - nie mog艂a chyba udzieli膰 g艂upszej odpowiedzi, jednak totalnie j膮 zaskoczy艂.
- W mojej walizce jest ma艂e, bia艂e pude艂ko. Przynie艣 je i wejd藕 do wanny. Chc臋 poczu膰 Twoje ma艂e cia艂ko.
Podesz艂a do walizki, wydoby艂a pakunek i wr贸ci艂a zanurzaj膮c cia艂o w przyjemnej, pachn膮cej wodzie.
Nie mia艂a odwagi spojrze膰 na Pana. Czu艂a si臋 za偶enowana ca艂膮 sytuacj膮. Uwielbia艂a dawa膰, nie potrafi艂a przyjmowa膰.
- Prosz臋, nie musia艂e艣, Panie...
- Tego te偶 musimy si臋 nauczy膰, co, Suniu? - za艣mia艂 si臋, wr臋czaj膮c jej prezent.
Otworzy艂a pude艂ko i jej oczom ukaza艂a si臋 przepi臋kna, cudowna, ol艣niewaj膮ca obro偶a. Bia艂a. Zupe艂nie inna ni偶 jej pierwsza. Taka, kt贸r膮 mog艂aby nosi膰 na co dzie艅, jednak bardzo wymowna. Odebra艂o jej mow臋.
- Panie... Jak to? Dlaczego? Czym sobie zas艂u偶y艂am?
- Dlatego, 偶e tak chc臋, Su艅ko. Dlatego 偶e chc臋 ci臋 w niej widzie膰. R偶n膮膰. Bo jest pi臋kna jak ty.
- Ale... Ja nie mog臋 jej przyj膮膰! - wypali艂a a policzki p艂on臋艂y jej ze wstydu. Poczu艂a zbieraj膮ce si臋 pod powiekami 艂zy irracjonalnego upokorzenia.
Nie robi艂a nic dla prezent贸w. Nigdy. I nigdy *********** by膰 tak postrzegana. I *********** by On j膮 tak postrzega艂.
- Chc臋 by艣 j膮 mia艂a i oczekuj臋 偶e przyjmiesz ten prezent. A nad reakcjami b臋dziemy musieli mocno popracowa膰. Koniec dyskusji.
- Dzi臋kuj臋, Panie. Jest przepi臋kna. B臋d臋 nosi膰 j膮 z dum膮 - powiedzia艂a Suka. W jej g艂owie miesza艂o si臋 za偶enowanie, rado艣膰, wstyd, poczucie ni偶szo艣ci.
Sama nie wiedzia艂a kt贸re z tych uczu膰 dominuje.


c.d.n
Published by Easty23
8 years ago
Loading...