Hit the fuckin' road, Bitch <part seven>
- Zbieramy si臋, 艣niadanie i kawa po drodze, musimy si臋 spieszy膰.
- Ale... Panie... Tak wcze艣nie? - zapyta艂a zdziwiona. By艂o dopiero po si贸dmej rano.
- Trzymamy si臋 planu wycieczki, Su艅ko. Zaplanowa艂em co艣 specjalnego, spodoba ci si臋.
Szybkie ogarnianie nie艂adu, ciuchy w po艣piechu wrzucane do walizki i totalna ekscytacja!
Nast臋pnie w ekspresowym tempie prysznic, delikatny makija偶 i jeansowe szorty oraz obcis艂y czarny top za艂o偶one na nagie, wilgotne jeszcze cia艂o.
- Wygl膮dasz rewelacyjnie - u艣miechn膮艂 si臋 Pan
- Dzi臋kuj臋, Panie... - powiedzia艂a cicho, spuszczaj膮c wzrok. Zawsze j膮 to kr臋powa艂o. Tego jeszcze nie potrafi艂a si臋 nauczy膰. Cieszenia si臋 z komplement贸w.
Ruszyli w ****臋. Kolejny upalny dzie艅, powietrze sta艂o, suka czu艂a sp艂ywaj膮ce z dekoltu mi臋dzy cycki krople potu. Po chwili w aucie zrobi艂o si臋 przyjemnie ch艂odno. Sutki stan臋艂y na baczno艣膰, uwypuklaj膮c si臋 pod materia艂em topu.
- Zatankujemy - rzuci艂 Pan, zje偶d偶aj膮c na poblisk膮 stacj臋.
Kiedy uda艂 si臋 do 艣rodka zap艂aci膰 za paliwo, su postanowi艂a umy膰 zakurzon膮 ju偶 przedni膮 szyb臋.
Wysiad艂a, chwyci艂a myjk臋 i zacz臋艂a, nachylaj膮c si臋 mocno, wr臋cz k艂ad膮c na masce.
Krople wody rozpryskiwa艂y si臋 wko艂o, mocz膮c jej obcis艂膮 bluzk臋. Kr贸ciutkie spodenki, ledwo zakrywaj膮ce jej ty艂ek unios艂y si臋 jeszcze wy偶ej, ods艂aniaj膮c nagie po艣ladki.
Przedramieniem otar艂a z czo艂a kropelki potu. Szyba l艣ni艂a czysto艣ci膮.
- Widzia艂em ze 艣rodka tw贸j popis, Suniu. Jaki艣 dziadek prawie dosta艂 zawa艂u - za艣mia艂 si臋 Pan.
Podszed艂 do niej od ty艂u, z艂apa艂 mocno w pasie i w艂adczym ruchem obr贸ci艂 j膮 twarz膮 do siebie.
Ich spojrzenia si臋 spotka艂y. W jego oczach zobaczy艂a po偶膮danie.
- Wsiadaj szybko do auta, bo za chwil臋 b臋d臋 musia艂 zer偶n膮膰 ci臋 tu, przy wszystkich!
Pojechali dalej. Wakacyjny nastr贸j udzieli艂 si臋 im obojgu. Z g艂o艣nik贸w pop艂yn臋艂a g艂o艣na muzyka, a oni delektowali si臋 tras膮.
W g艂owie suki powstawa艂y co rusz nowe fantazje, zastanawia艂a si臋 jak potoczy si臋 dzisiejszy wiecz贸r.
Nie s膮dzi艂a nawet 偶e czeka j膮 co艣 bardzo nowego, a zarazem przera偶aj膮cego. To wiedzia艂 tylko On, cz艂owiek kt贸ry cierpliwie prowadzi艂 i zapoznawa艂 j膮 z doznaniami, kt贸rych do tej pory nie do艣wiadczy艂a.
Byli na jakim艣 odludziu. Piaszczysta ****a, dzika przyroda.
Zajechali na parking przy pla偶y. Powietrze pachnia艂o morzem. Powoli zbli偶a艂 si臋 wiecz贸r, jednak powietrze nadal by艂o rozgrzane.
Pan wyci膮gn膮艂 z baga偶nika torb臋 i przeno艣n膮 lod贸wk臋.
- Zrobimy sobie ma艂y piknik, Su艅ko.
Zeszli na pla偶臋.
Pomimo do艣膰 ju偶 p贸藕nej pory by艂o na niej jeszcze troch臋 ludzi. Nagich ludzi.
"Jestem w pieprzonym raju" - pomy艣la艂a suka i jeszcze zanim dotarli do miejsca gdzie roz艂o偶yli koc pozby艂a si臋 swoich ciuch贸w wystawiaj膮c cia艂o ku ostatnim promieniom s艂o艅ca.
- Dzi臋kuj臋 ci, Panie! - wykrzykn臋艂a uszcz臋艣liwiona i rzuci艂a Mu si臋 na szyj臋.
Kocha艂a takie miejsca. Uwielbia艂a czu膰 si臋 swobodnie, naturalnie, nieskr臋powana 偶adnym zb臋dnym materia艂em. Otaczali j膮 ludzie kt贸rzy czuli podobnie. To by艂o liche艅skie uczucie. Wolno艣膰. Czysta wolno艣膰.
Pan pozby艂 si臋 swoich ubra艅 i nago usiedli na piasku. Z lod贸wki wyj膮艂 bia艂e wino i dwa zimne kieliszki.
- To co, Suniu? Za wakacje?
- Za wakacje, Panie. Dzi臋kuj臋 Ci...
S艂o艅ce powoli zacz臋艂o si臋 chowa膰 za horyzont i pla偶a zacz臋艂a pustosze膰.
Nieopodal siedzia艂a grupka m艂odych ludzi, pij膮c piwo i g艂o艣no 偶artuj膮c.
- Mam ochot臋 na kr贸tk膮 k膮piel - powiedzia艂 Pan, a w k膮cikach Jego ust pojawi艂 si臋 dziwny u艣miech.
- Co tylko zechcesz, Panie. Woda na pewno jest cudowna - odrzek艂a patrz膮c na niego i zastanawiaj膮c si臋 co Mu w艂a艣nie przysz艂o do g艂owy. A mo偶e wcale nie przysz艂o, mo偶e od pocz膮tku to planowa艂? Jej Pan by艂 nieodgadniony.
Podeszli do brzegu pozwalaj膮c falom 艂agodnie obmy膰 ich stopy. Woda rzeczywi艣cie by艂a cudowna. Ciep艂a.
- Wejd藕 dalej, suko. - zrobi艂a krok - Jeszcze dalej.
Kiedy woda zacz臋艂a si臋ga膰 jej do po艂owy 艂ydek, us艂ysza艂a:
- A teraz na kolana!
Jak? Co? Teraz? Popatrzy艂a na Niego wzrokiem pe艂nym zdziwienia.
- Na kolana, powiedzia艂em. Nie rozumiesz? - m贸wi膮c to, po艂o偶y艂 jej r臋ce na ramionach, zmuszaj膮c do kl臋kni臋cia.
Kl臋cza艂a w morzu, twarz膮 skierowana ku horyzontowi.
- R臋ce na dno!
- Panie, b艂agam... nie... Prosz臋, nie ka偶 mi... - przera偶enie sprawi艂o 偶e prawie przesta艂a oddycha膰. Panicznie ba艂a si臋 wody, wody, pod kt贸r膮 mog艂aby si臋 znale藕膰 nawet b臋d膮c tak blisko brzegu.
- R臋ce. Na. Dno!!! Nic ci si臋 nie stanie, obiecuj臋.
Powstrzymuj膮c p艂acz powoli dotkn臋艂a d艂o艅mi piaszczystego dna. W tej pozycji woda si臋ga艂a jej do piersi. Ale fala mia艂a dopiero nadej艣膰.
Pan stan膮艂 obok, chwytaj膮c za kark.
- Kiedy zobaczysz 偶e zbli偶a si臋 fala, nabierzesz powietrza i przytrzymasz, a偶 odp艂ynie, jasne?
- Tak, Panie - wyszepta艂a przera偶ona. Jednocze艣nie dotyk Jego d艂oni na jej szyi dziwnie j膮 uspokaja艂. Wiedzia艂a 偶e Pan nie zrobi jej krzywdy. Ba艂a si臋 pot臋gi natury. Tak cholernie si臋 tego ba艂a.
Pierwsza fala by艂a 艂agodna. Kieruj膮c si臋 wskaz贸wkami, su nabra艂a powietrza do p艂uc i wypu艣ci艂a dopiero po odp艂yni臋ciu.
- Grzeczna - powiedzia艂 Pan, kl臋kaj膮c za ni膮 i bez ostrze偶enia pakuj膮c jej kutasa g艂臋boko do cipki.
- Aaaahh - j臋kn臋艂a zaskoczona ale jednocze艣nie podniecona.
- Jeste艣 ca艂a mokra w 艣rodku, suniu. Ale tak inaczej mokra. Inaczej ni偶 woda w kt贸rej w艂a艣nie zamierzam ci臋 zer偶n膮膰.
Przytrzymuj膮c wci膮偶 za kark, zacz膮艂 si臋 w niej rytmicznie porusza膰. Kolejna fala. Haust powietrza. Poczu艂a jak jej g艂owa zanurza si臋 pod wod臋. Kolejne pchni臋cie. Wydech. Kolejne. J臋k rozkoszy tocz膮cy si臋 po powierzchni wody.
Fala. Wdech. Pchni臋cie. G艂owa pod wod膮. Pchni臋cie. Wydech. Pchni臋cie. Jego gard艂owy j臋k. Pchni臋cie. Fala. Wdech. Pchni臋cie.
Coraz szybciej i mocniej. Woda wdzieraj膮ca si臋 s艂on膮 fal膮 w nozdrza. Coraz g艂臋biej, coraz bardziej dziko.
Wydech. Pchni臋cie. Jej spragnione biodra, nadziewaj膮ce si臋 z impetem na kutasa Pana. Jego coraz mocniej zaciskaj膮ca si臋 na jej szyi d艂o艅.
Fala. Wdech. Pchni臋cie. Jego d**ga d艂o艅 na suczym po艣ladku. Pchni臋cie. Wydech. Krzyk.
- Czy mog臋 doj艣膰, Panie?
- Tak, suko, mo偶esz!
Haust powietrza, woda pod g艂ow膮 i dziki szturm Pana, kiedy czuj膮c jej orgazm zacz膮艂 naciera膰 na ni膮 mocniej i mocniej.
- Tak, suko! Tak!
Fale zabra艂y krzyk rozkoszy wydobywaj膮cy si臋 z dw贸ch garde艂.
Obok m艂odzi ludzie nadal s膮cz膮c piwo przygl膮dali si臋 z zaciekawieniem.
c.d.n.