Kurier - część 4: Tylko jedna minuta
"Zapraszam na kawę przystojniaku :-)".
Zwykła środa zmieniła się w dzień pełen nadziei na kolejną przygodę z seksowną mężatką. Tuż przed południem skręcił w końcu w gruntową uliczkę na obrzeżach miasta i niemal drżąc z podniecenia zaparkował żółtą furgonetkę przy czarnej bramie.
Słońce i śnieg leżący wszędzie współpracowały zgodnie by zmusić Przemka do mrużenia oczu. "Cóż za piękny dzień na wyruchanie młodej mamuśki" - pomyślał. Nacisnął domofon i czekał cierpliwie z szarą paczką na ramieniu. Już zaraz usłyszy przez domofon jej seksowny głos. Zapewne jakiś sprośny żarcik.
Domofon jednak milczał.
Przemek zdążył obejrzeć cały ogród i wciąż nic, póki nie otworzyły się drzwi. Na widok Maćka idącego ku furtce, wielki jak banan uśmiech na twarzy Przemka wygiął się w d**gą stronę. "Czy on nie miał być w delegacji". Na podjeździe ani śladu czarnego BMW. Poczuł cię lekko zbity z tropu.
- Wejdziesz? - spytał Maciek, odbierając przesyłkę.
- Lecę. Kupa roboty.
- Na chwilę. Chcieliśmy z tobą porozmawiać.
Przemek wzruszył ramionami i wszedł do ogrodu. Próbował wyczytać coś z pokerowej miny Maćka, ale bez skutku. Z racji swojej postury nie obawiał się fizycznego ataku ze strony Maćka, lecz i tak miał złe przeczucia, więc przygotował się mentalnie na nieprzyjemną rozmowę.
Monika siedziała na kanapie w salonie. Przywitała go spokojnym, równie zmysłowym co tajemniczym "cześć". W czerwonej sukni i szpilkach wyglądała nieziemsko, a nad włosami musiała pracować chyba cały ranek.
- Wychodzicie gdzieś? - spytał wyciągając logiczne wnioski z tego co widział.
- Nie - odpowiedział Maciek. - Spodziewaliśmy się ciebie i Monika chciała ładnie wyglądać.
O ile wcześniej czuł się zbity z tropu tak teraz miał zupełny mętlik w głowie. Próbował właściwie ocenić sytuację, w jakiej się znajdował.
- Monika nudzi się całymi dniami, gdy wyjeżdżam. Bardzo cię lubi. Zajrzałbyś czasem, nawet gdy nie ma paczki? Zresztą, gdy jestem, też wpadaj.
Przemek przetrawił informacje, uznając, że chyba to nie żaden podstęp. Facet po prostu lubi, gdy się mu rżnie żonę.
- Spoko. Naprawdę chętnie wpadnę na kawę przejazdem.
- Właśnie. Wstawię wodę - powiedziała Monika idąc już zmysłowym krokiem do kuchni.
- Nie. Serio. Lecę, bo szef urwie mi to i tamto.
Ze smutną miną podeszła do niego, oparła brodę na ramieniu, pozwalając, by poczuł na sobie jej niesamowite piersi. Ręka w tym czasie pieściła już jego "to i tamto", którego lepiej, żeby nikt nie urwał. Stawał się coraz większe i coraz bardziej napinało materiał dżinsów.
- Kawę możemy pominąć, ale nie wypuszczę cię w takim stanie.
Kilka zmysłowych pocałunków jeszcze bardziej rozpaliło Przemka. Obróciła się tyłem i jęknęła cichutko, gdy wsunął dłoń pod sukienkę, a potem stanik. Gorące pocałunki na szyi rozpalały kobietę, która nie chcąc dłużej czekać wypięła się oparta o stół.
- Nie. Naprawdę lecę. Przepraszam was, ale innym razem.
Na twarzy Maćka dało się zauważyć rozczarowanie.
- Obiecuję. Zrobimy to, ale nie teraz.
Pocałował Monikę i uścisnął dłoń Maćka. Kobieta poszła za nim do wiatrołapu, ponownie kładąc dłoń na kroczu.
- Daj mi minutę. Tylko jedną. Jeśli nie zdążę, pojedziesz.
Nie czekając na odpowiedź odpięła wielką, metalową klamrę i odpięła rozporek. Zgrabnymi palcami dłoni, z obrączką ślubną na serdecznym objęła członek. Powoli masowała, a d**gą dłonią pieściła jądra. Zrobiło się ciasno, gdy w wiatrołapie pojawił się Maciek. Oglądana scena wywarła na nim spore wrażenie. Przemek stał spokojnie, pozwalając Monice robić swoje. Ręka rytmicznie pieściła coraz bardziej otoczony żyłami członek. Skóra regularnie odsłaniała lśniący łeb. Oddech Przemka przyspieszał.
Maciek postanowił okazać gościnność i zsunął Monice sukienkę z piersi. Dłonie Przemka nie czekały ani chwili. Gdy Maciek zsunął żonie majtki w okolice kolan, jedna z rąk kuriera przeniosła się na dół.
Czując miękkość zmysłowej kobiety Przemek nie przekroczył minuty. Penis chlapnął mleczkiem kilkakrotnie na ścianę i podłogę. Chłopak oparł się, czując lekki zawrót głowy. Gdy było po wszystkim, pożegnał się ponownie i odjechał.
- Niesamowite - stwierdził Maciek z entuzjazmem jakiego sam się nie spodziewał.
- Tylko szkoda, że jestem wciąż nie zerżnięta. Sam będziesz musiał to zrobić, choć to nie będzie to samo. Posprzątaj po nim, a ja czekam w salonie.
Maciek z odrazą spojrzał na lepkie plamy, po czym ze sterczącym członkiem poszedł po papier. Posuwając Monikę starał się nie wyglądać jak królik. Wyprostowany z godnością władczej osoby nadziewał żonę na członek. Wysiłki nie zostały jednak docenione, choć uwagi Moniki w jakiś niezrozumiały sposób jeszcze bardziej go stymulowały.
- Jestem znudzona kochanie. Szkoda, że Przemek pojechał. Będę musiała wysilić wyobraźnię.
Maciek jęknął i skończył przed czasem. Każdy raz od czasu spotkań z Przemkiem był coraz lepszy.