Nowe 偶ycie - cz. 7

|||

Z deszczu pod rynn臋

- 1 -聽

Kolejne dni mija艂y bez zb臋dnych emocji. Ja powoli przywyk艂em do nowej sytuacji postanawiaj膮c p艂yn膮膰 z nurtem bez wi臋kszych protest贸w.
Pogoda si臋 pogorszy艂a i ju偶 nie musia艂em pajacowa膰 w sukienkach. Mog艂em ubiera膰 zwyk艂e spodnie i koszulk臋 - co prawda by艂y w艂asno艣ci膮 Magdy, ale gdyby nie stanik nie odbiega艂聽by ten ubi贸r od moich wcze艣niejszych standard贸w.
Krzysiek mia艂 na d**g膮 zmian臋 wi臋c z jednej strony co rano musia艂em drepta膰 do pracy a popo艂udniami sam z niej wraca膰. Ale plusem by艂 brak spotka艅 z nim i konieczno艣ci powrotu do tego co si臋 ostatnio wydarzy艂o. Ci膮gle pisali艣my do siebie, ale ca艂kowicie ignoruj膮c temat ostatniego spotkania. Wi臋c po powrocie do domu mog艂em si臋 cieszy膰 byciem w 100% sob膮.

Tydzie艅 mia艂 si臋 ku ko艅cowi. I jak wiadomo pi膮tek w pracy nie by艂 najbardziej produktywnym dniem tygodnia. To si臋 z lud藕mi porozmawia艂o. To obejrza艂o jaki艣 艣mieszny obrazek. I tak naprawd臋 w przerwie od tych wa偶nych zaj臋膰 pr贸bowa艂o pracowa膰.
- Mog臋 Ciebie prosi膰? - us艂ysza艂em g艂os Szymona stoj膮cego przy moim biurku
No to si臋 sko艅czy艂 dobry czas a zacz臋艂y kolejne k艂opoty - pomy艣la艂em ruszaj膮c za nim do gabinetu
- Marta. Wszystko OK - powiedzia艂 widz膮c moje zmieszanie - mam do Ciebie troch臋 prywatn膮 spraw臋
- No to s艂ucham - powiedzia艂em z nie ukrywan膮 ulg膮 w g艂osie
- W sumie jako Tw贸j szef chyba nie powinienem Ciebie o to pyta膰, ale zaryzykuje, jak przegn臋 to przepraszam.
Jednak kamie艅 co chwile temu spad艂 z serca powr贸ci艂 na nie
- Masz endokrynologa?
- Endo... - pr贸bowa艂em powt贸rzy膰 za nim w og贸le nie wiedz膮c co do mnie m贸wi
- Oczywi艣cie, 偶e masz w ko艅cu no ta Twoja zmiana...
- No tak - powiedzia艂em ca艂kowicie nie wiedz膮c o co chodzi
- Powiem mo偶e prosto z mostu, OK? - nie czekaj膮c na moj膮 reakcj臋 kontynuowa艂 - M贸j brat jest w艂a艣nie endokrynologiem i pisz臋 prace o takich osobach jak Ty. Nie zawraca艂bym Ci tym g艂owy gdyby nie to, 偶e ma problem z pacjentkami. Og贸lnie je藕dzi po ca艂ej Polsce by mie膰 materia艂 do pracy. Pomy艣la艂em, 偶e ta ca艂a zmiana troch臋 kosztuje a on w ramach tej swojej pracy naukowej robi to prywatnie za darmo. I mo偶e by艣cie si臋 zgadali i jako艣 dogadali? - powiedzia艂 patrz膮c na mnie jakby sam nie wiedzia艂 czy nie paln膮艂 najwi臋kszej g艂upoty w 偶yciu.
Zastanawia艂em si臋 chwil臋 czy jest jaka艣 dobra odpowied藕 na to pytanie i ta jedyna dobra, kt贸ra mnie nie zdradza艂a wcale mi si臋 nie podoba艂a:
- W sumie czemu nie - powiedzia艂em maj膮c nadziej臋, 偶e na tym ca艂ym ta rozmowa si臋 zako艅czy i zapomnimy o sprawie
- A nie chcesz si臋 do niego przej艣膰 dzi艣? Teraz przyjmuje w gabinetach tu niedaleko
- No a praca? - powiedzia艂em licz膮c, 偶e da si臋 to chocia偶 w czasie odwlec
- Marta jest pi膮tek. My艣lisz, 偶e ja nie wiem, 偶e pracujecie na 50% - powiedzia艂 si臋 艣miej膮c - po za tym to m贸j brat wi臋c jak mog臋 jemu i mam nadziej臋 Tobie pom贸c to mog臋 nie zauwa偶y膰, 偶e na godzink臋 znik艂a艣.

I tak o to siedzia艂em przed gabinetem jakiego艣 lekarza, kt贸rego specjalizacj臋 w艂a艣nie sprawdza艂em na google. Powinienem robi膰 jakie艣 prezentacje z asertywno艣ci jako antyprzyk艂ad. Pozostaje tylko czeka膰 gdy na pytanie 偶ulka spod sklepu: "a masz mo偶e dych臋?" odpowiem "jasne, prosz臋, mi艂ego dnia".
- Zapraszam - otwar艂y si臋 drzwi do gabinetu
Usiad艂em na krze艣le w og贸le nie wiedz膮c co ja tu robi臋. Go艣膰 przede mn膮 w bia艂ym fartuchu zacz膮艂 co艣 opowiada膰 o swojej pracy jaki jest jej cel co on robi. W naukowy be艂kot wplata艂 jakie艣 poj臋cia, kt贸rych nie rozumia艂em i jak g艂upi przytakiwa艂em.
- Masz jak膮艣 swoj膮 dokumentacj臋? - powiedzia艂 nagle ko艅cz膮c sw贸j kilkuminutowy wyw贸d
- Nie
- Spokojnie jak co艣 to doniesiesz
- Ale ja w og贸le nie mam
- Jak to?
G艂臋boki wdech, wydech. Spr贸bujmy zagra膰 t膮 historyjk臋, kt贸r膮 sobie wymy艣li艂em po drodze...
- Bo ja no... - wdech, wydech - wiem, 偶e chce by膰 dziewczyn膮, ale jeszcze nic tak medycznie w tym kierunku nie zrobi艂am.
Wydusi艂em to z siebie przewracaj膮c oczami jak rasowa idiotka
- Idealnie! - prawie krzykn膮艂 go艣膰 przedemn膮
Idealnie to ja si臋 chyba wkopa艂em. Ten lekarz powinien by膰 psychiatr膮, a ja siedzie膰 ze zwi膮zanymi r臋kami i wtedy mo偶e by by艂a dla mnie nadzieja...
Kolejne minuty zlecia艂y na wypisywaniu skierowa艅 do innych lekarzy z namiarami na koleg贸w. Wa偶eniu, wymacaniu mnie z g贸ry na d贸艂 jak nie r臋kami to g艂owic膮 USG. Opowiadaniu o kolejnych krokach i lekach jakie mo偶e mi przepisa膰 na ju偶 pod warunkiem, 偶e zaraz podejd臋 zrobi膰 badania krwi, kt贸re b臋d膮 darmowe. Nawet ten dobry cz艂owiek je przeanalizuje, przepisze recepty i zadzwoni do mniej w tej sprawie. Po prostu idealnie jak to wspomnia艂 dobre 30 minut temu...

I tak ju偶 siedz膮c i czekaj膮c pod gabinetem pobra艅 przeczyta艂em SMS od Krzysia:
"Mam taka g艂upi膮 spraw臋. Posz艂aby艣 ze mn膮 na wesele?"
Odpisa艂em z ironi膮:
"jasne, jeszcze mnie na weselu nie by艂o :)", gdy nagle zaprosi艂a mnie piel臋gniarka do 艣rodka pozbawiaj膮c mo偶liwo艣ci doprecyzowania, 偶e nie.
Po oddaniu krwi kt贸ra by mog艂a wy偶ywi膰 komary w ca艂ej Polsce zerkn膮艂em na telefon, gdzie czeka艂a na mnie lista wiadomo艣ci od Krzy艣ka z planem, szczeg贸艂ami imprezy... z niedowierzaniem doczyta艂em, 偶e to wszystko jest jutro. O tym, 偶e mia艂 robi膰 tylko za kierowc臋 i nawet Andrzej zgodzi艂 si臋 po偶yczy膰 mu samoch贸d testowy. Jego kolega go niby ju偶 kiedy艣 zaprosi艂 na wesele, ale on nikogo nie mia艂 i pomy艣la艂 o mnie i og贸lnie mi strasznie dzi臋kuje, 偶e si臋 zgodzi艂am.
Bez zastanowienia wyj膮艂em telefon i wybra艂em numer Magdy:
- Mam cholerny problem! - powiedzia艂em zaczynaj膮c rozmow臋

I tak jak my艣la艂em, 偶e moim najwi臋kszym osi膮gni臋ciem antyasertywno艣ci mo偶e by膰 poratowanie kogo艣 dych膮 pod sklepem. Tak w艂a艣nie siedzia艂em w samochodzie w czerwonej zwiewnej sukience, kt贸r膮 Magda po偶yczy艂a mi na szybko od swojej kole偶anki. Moj膮 szyje zdobi艂 naszyjnik od Krzy艣ka, kt贸ry chyba ukrad艂 ze sklepu jubilerskiego bo w wersj臋, 偶e znalaz艂 w wynajmowanym mieszkaniu nie bardzo chcia艂em wierzy膰. I patrzy艂em na widoki za oknem. Czy mog艂o p贸j艣膰 co艣 bardziej nie tak?
- Nad czym tak my艣lisz? - zapyta艂 Krzysiek
Odpowiedzia艂em si臋 艣miej膮c na ca艂ego - a o tym, 偶e mia艂em by膰 maskotk膮聽
艢miech Krzy艣ka rozleg艂 si臋 po ca艂ym samochodzie zag艂uszaj膮c nawet moje my艣li...

Siedz膮c przy stole patrzy艂em na ta艅cz膮cych ludzi. Pana M艂oda razem z Panem M艂odym w臋drowa艂a mi臋dzy stolikami zagaduj膮c do go艣ci. W贸dki nie brakowa艂o tak jak innych trunk贸w w zale偶no艣ci od upodoba艅. Jedzeniem zastawione sto艂y. Orkiestra na zmian臋 z DJ b臋d膮cym jednocze艣nie wodzirejem serwowali muzyk臋 jak nie na 偶ywo to z p艂yty. Ta艅ce, hulanki, swawole... szalej dusza piek艂a nie ma.
Naprawd臋 dobrze bawi膮c si臋 z Krzy艣kiem to przy stole, to spaceruj膮c po terenie wok贸艂 sali czy ta艅cz膮c na parkiecie czas mija艂 w najlepsze.
- Odbijany - us艂ysza艂em za swoimi plecami
DJ jak na z艂o艣膰 pu艣ci艂 wolniejszy kawa艂ek i nowy partner do ta艅ca przytuli艂 si臋 do mnie ukrywaj膮c swoj膮 twarz
- Cze艣膰 Micha艂 - us艂ysza艂em g艂os kolegi z liceum - ta艅cz dalej i 艂adnie si臋 u艣miechaj, dobrze?
- Dobrze - odpowiedzia艂em bez zastanowienia
- Jaki艣 ten 艣wiat jest dziwnie ma艂y. Przyje偶d偶a cz艂owiek na wesele i spotyka kumpla ze starej szko艂y. I wiesz co?聽
- Nie wiem
- Widz臋, 偶e masz nowe ciekawe hobby. Chcesz by膰 laseczk膮?
- To nie tak- Micha艂ku, nie wa偶ne. Mam to gdzie艣...
Przez chwil臋 nic nie m贸wi艂 ko艂ysz膮c si臋 ze mn膮 w ta艅cu-
Ja mam to gdzie艣, ale Twoi rodzice chyba by nie byli zadowoleni, prawda? I prosz臋 dalej 艂adnie si臋 u艣miechaj...
- Prawda
- No w艂a艣nie i g艂upio by by艂o jakby si臋 dowiedzieli, prawda?
- Prawda - odpowiedzia艂em boj膮c si臋 do czego zmierza
- Widzisz a ja zawsze marzy艂em o seksie z transetk膮. Um贸wimy si臋 na ma艂e spotkanko i ja zapomn臋 co widzia艂em, dobrze?
Zupe艂nie nie wiedzia艂em co odpowiedzie膰. Pr贸buj膮c jako艣 posk艂ada膰 to w g艂owie.
- Nie musisz odpowiada膰. Bo ja znam odpowied藕. Odezw臋 si臋 do Ciebie po weselu male艅ka.
Akurat DJ zako艅czy艂 piosenk臋 a Grze艣 klepi膮c mnie po po艣ladku doda艂:
- No uciekaj do tego swojego ch艂opca
Published by nati1988
5 years ago
Loading...